Drugi dzień diety minął.Moja waga dzisiaj rano wynosiła
64.1 czyli schudłam
ponad pół kilo! To jest zadziwiające i nieprawdopodobne,jednak dla mnie bardzo ważne bo widzę postępy.Wiem,że to nie jest tkanka tłuszczowa,a woda którą gromadzę dlatego jestem taka zbita i posiadam znienawidzony przez wszystkie kobiety
cellulit.Dzień rozpoczęłam od skoszenia trawnika-kosiarka nie należy do najlżejszych i temperatura 31,5 nie pomaga.Dzięki temu miałam darmową siłownie oraz saunę przyczyniając się dla dobra środowiska.Resztę dnia przesiedziałam w domu,ale nie objadałam się jak zazwyczaj-zbilansowane posiłki nisko glutenowe.Następnie pojechałam rozwijać moje hobby ,ale nie muszę tego tutaj poruszać- bo po co ?
Na koniec pyszna zabroniona kawa bez cukru,ale niestety z bitą śmietaną.Jednak myślę ,że na orbitreku odpracowałam ten grzech ,choć czuję się
winna.
Bilans:
- miseczka ok 100 ml rosołu bez dodatkowych przypraw z makaronem z 3 jajek( dwie stołowe łyżki)
- fasolka szparagowa ok 150 g + dwa jajka ( wszystko bez tłuszczu oraz przypraw)
- 100 ml rosołu z nisko glutenowym makaronem wyparzanym w gorącej wodzie
- kawa mrożona bez cukru oraz lodów z bitą śmietaną ( 24 kcl w 10 ml )
- koszenie trawnika
- orbitrec przez 25-30 min
- normalny wysiłek spacerowy
I teraz patrze i myślę sobie ,że to ja powinnam kochać i tęsknić-nie ona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz